Albert

Z nami od 20 sierpnia 2012 r.Kolejna ofiara wakacji, balast który blokował drogę do pięknego urlopu. Co z nim zrobiono? Usunięto… Właściciel był na tyle perfidny, że nie dał psu nawet szansy na znalezienie nowego domu, przywiązał go do drzewa podczas letnich upałów. Nie wiemy ile dni Albert spędził w lesie.To piękny piesek, ciężko uwierzyć że ktoś mógł chcieć pozbyć się takiego cuda. A jednak. Albert nie potrafił nic, nie znał smyczy, obroży, skakał na człowieka z impetem jak szczeniak, nie zdając sobie sprawy ile ma siły. Bezskutecznie szukaliśmy mu domu. Ogłoszenia internetowe, również papierowe na słupach, nie przyniosły efektu. Zainteresowani chcieli go tylko do kojca.Zaliczył trzy domy tymczasowe, w tym dwa kojce. W domowym ujawniła się jego umiejętność otwierania klamką drzwi, a jak zamknięte na klucz to nie pozostaje nic innego, niż pogryźć ową przeszkodę.I tak niesforny Alberto czekał trzy miesiące, uczył się nowych rzeczy i nabierał ogłady. W listopadzie nasza koleżanka zabrała go do siebie do domu. Nie muszę mówić że zdemolował co się dało, a najlepszą zabawą było wyciąganie na środek pokoju zawartości szafy :)Ale mimo trudnych początków, nabrał wreszcie dobrych manier, już wiedział, że siad to siad, a okrzyki „Albert nie gryź moich spodni!” oznaczają, że trzeba wypluć. W końcu do Albercika uśmiechnęło się szczęście i odezwał się dom… ten dom. :)Mogę śmiało stwierdzić, że dom marzeń, wszystko czego potrzeba młodemu psu. Christina – ciepła, aktywna, młoda osoba. Albert spędza z nią każda chwile, pracują nawet razem. Christina pracuje w nowoczesnej stadninie koni, tam każdy kto ma konia ma też psa, psiaki nauczone są kontaktu ze sobą, ganiają po wielkich łąkach, są szczęśliwe. Albert ma swój dom, ma swoje miejsce na ziemi, swoja panią i jej miłość… :)Byliśmy w odwiedzinach u Alberta, godzinę ganiał za rzucaną mu piłką a z jego psiego pyska nie znikał uśmiech.


Opiekun wirtualny:

Koszt miesięczny:
Wciąż brakuje:

Imię i nazwisko

Adres email

Imię psa

Jaką kwotą chcesz wspierać